Własne cztery kąty z widokiem na plażę to marzenie niejednego z nas. Szum morza i przyjemna bryza każdego ranka, kiedy siadasz przy kubku gorącej kawy jeszcze do niedawna wydawały się być snem, aż do czasu, gdy tata podsunął mi pomysł o zakupie mieszkania z licytacji. W dalszej części tekstu opowiem Ci, jak to się stało, że przeniosłam się do Trójmiasta oraz przedstawię 5 powodów, dla których warto tu zamieszkać.

Dom „za grosze” – jak kupować na licytacji komorniczej?

dom na sprzedaż trójmiastoNigdy nie byłam zwolenniczką zaciągania kredytów hipotecznych na horrendalną sumę pieniędzy, które wiązałyby mnie umową na kilkanaście, a może nawet i więcej lat. Długoletnie zbieranie środków na wkład własny do kredytu, a później niebotyczna wysokość raty i koszty z tym związane w znacznym stopniu mnie przerastały, mimo to wciąż nie przestawałam marzyć o swoim małym „M”, do którego mogłabym wracać. Pewnego dnia tata znalazł w Internecie ogłoszenie na licytacji komorniczej: dom na sprzedaż Trójmiasto w cenie 80 000 złotych, co za prawie 100m kwadratowych wydawało się być śmieszną ceną. Z uwagi na fakt, że w ramach organizacji tego typu transakcji zabronione jest nabywanie nieruchomości z obciążeniem hipoteką, postanowiłam ubiegać się o konsumencki kredyt gotówkowy. Niższa kwota kredytu pozwoliła mi dopasować wysokość raty miesięcznej w taki sposób, żebym nie musiała w znacznym stopniu obciążać swojego budżetu, a dodatkowo nie musiałam wnosić zabezpieczenia majątkowego. Dlaczego zamieszkałam w Trójmieście? Od dawna w myślach powtarzałam sobie „będę mieszkać z widokiem na fale i zachód słońca” i tak snułam się uliczkami wizualizując swoje marzenia, innym znów razem wsiadałam w pociąg szukając resetu właśnie nad morzem. Po pierwsze, i tego chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć- plaża. Regularne spacery po plaży to nie tylko piękne widoki, ale przede wszystkim możliwość częstego obcowania z jodem, który ma zbawienne działanie na nasz organizm, a przy okazji systematyczne bieganie boso może z powodzeniem wizyty u manikiurzystki. Po drugie (co do dziś mnie zaskakuje) harmonijne połączenia pomiędzy klimatem tradycyjnej starówki wśród kolorowych kamieniczek a nowoczesnymi elewacjami a ja- jako wzięta fotografka wciąż odnajduję tu nowe kadry.

Po trzecie- rytm miasta. W Trójmieście swobodnie balansujesz pomiędzy rytmem współczesnych, wielkich metropolii, ale równie szybko uda Ci się zatrzymać na dobrą kawę, niczym bohaterka książek hygge. Sam klimat Trójmiasta jest bardzo bliski wspomnianemu już skandynawskiemu hygge i slow life, które na pewno odnajdziesz odwiedzając to miejsce choć na chwilę. 

O Autorze: Wiesław Bucik