Nie wyobrażam sobie innego życia, niż to w gospodarstwie rolnym. Gdybym nagle musiał zamieszkać w bloku, naprawdę, nie wiedziałbym co począć. Pomimo, że często jest to bardzo męczące i bywają chwile, że mam dosyć codziennej ciężkiej pracy na polu i przy zwierzętach to nie zamieniłbym się z nikim.

Kiszonki w workach – czyli nowy trend w gospodarstwie

worki do kiszonekTak naprawdę, rolnik nigdy nie ma urlopu, zresztą nie ciągnie mnie do zwiedzania świata. Przywykłem do wstawania codziennie skoro świt i rzucania się w wir obowiązków. Najwięcej pracy jest późnym latem, wtedy odbywa się większość żniw, z reguły robimy u nas drugie sianokosy i szykujemy kiszonki na zimę dla naszych krów. I tego momentu w roku nie lubię najbardziej. Do tej pory składowaliśmy sianokiszonki w pryzmach, przykrytych folią i przyciśniętych szczelnie oponami. Jest to najprostszy sposób ale też najmniej doskonały. Niedokładne przyciśnięcie materiału skutkuje natychmiastowym pojawieniem się pleśni, wtedy trzeba zepsutą część wyrzucić, razem z dużym zapasem. Trudno też zabezpieczyć taką pryzmę przed szkodnikami. W tym roku spróbowaliśmy pewnej nowości. Całą lekko podsuszoną trawę popakowaliśmy w specjalne worki do kiszonek. Każdy z worków zamyka się osobno i stanowi on oddzielną porcję na jeden dzień dla jednej krowy. Ponieważ dysponujemy w naszym gospodarstwie zaledwie dziesięcioma sztukami, bez problemu możemy sobie na taki system pozwolić. Każdego dnia, już podczas obchodu zdejmuję z wózka jeden worek dla każdej sztuki i na miejscu rozcinam go.

Nowy sposób kiszenia traw bardzo mi się spodobał. Wymaga mniejszego nakładu pracy przy porównywalnych kosztach. Do tego mam pewność, że zwierzęta zawsze mają świeżą i zdrową paszę. Nie muszę już obawiać się niestrawności i biegunek po nadpleśniałej karmie.

 

O Autorze: Paweł Kolarski