Kiedy urodziłam mojego synka, pierwsze spacery napawały mnie lekkim przerażeniem. Obawiałam się niemal o wszystko. Czy dziecku nie będzie zbyt ciepło? A może za zimno? Dlaczego nie śpi podczas spaceru? Ile mam tak spacerować? Z perspektywy czasu takie „problemy” wydają mi się śmieszne. Przełomem okazało się odpowiednie okrycie…

Wózek z kocykiem Minky

kocyk do wózka minkyZaniepokojona moimi obawami siostra, przyszła mi z pomocą. Sama jest mamą dwójki dzieci, więc ma w tej kwestii spore doświadczenie, którym postanowiła się ze mną podzielić. Moje największe obawy dotyczyły tego, czym okrywam dziecko. Używałam zwykłych kocyków – nigdy nie byłam pewna, czy dobrze robię. Synkowi mogło być przecież za gorąco, zwłaszcza że był wtedy ciepły czerwiec. Siostra doradziła mi kocyk do wózka Minky. Nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim. Okazało się, że to kocyk wykonany z dobrych jakości materiałów, który nie tylko dba o komfort dziecka, ale także o jego rozwój sensoryczny. Jak to możliwe? Siostra przyniosła mi kilka czasopism dla rodziców, w których poczytałam nieco na ten temat. Przyznam, że temat mnie zaciekawił. Kocyk jest wypełniony odpowiednią ilością syntetycznej włókniny, która posiada stosowną grubość – dziecku nie jest zbyt ciepło czy zbyt chłodno. Materiał jest tak zaprojektowany, by dbać o prawidłową temperaturę. Przyjazne kolory podobają się zarówno rodzicom, jak i dzieciom, zachęcając je do ciągłego dotykania. Tm samym dziecko ćwiczy motorykę. Nie wierzyłam w to do momentu, kiedy nie zobaczyłam na własne oczy, jak moje dziecko chętnie chwyta ten kocyk.

Czasem dobre rady naprawdę pomagają. tak było i w tym przypadku. Trudno już mi wyobrazić sobie inne okrycie w wózku. To, które mamy odpowiada moim oczekiwaniom, a także podoba się mojemu synkowi – a to przecież najważniejsze…

 

O Autorze: Edward Mokry