Niedługo biorę ślub. Jeszcze niedawno byłam małą dziewczynką tulącą się do spódnicy mamy, a za kilka miesięcy sama zostanę żoną i może później matką. Bardzo na to liczę. Wszystko się zmienia i bardzo mnie to cieszy. Mój narzeczony wreszcie zdecydował się poprosić mnie o rękę. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale. I to sobie powtarzam jak mantrę, żeby nie wybuchnąć niepotrzebnym gniewem z pretensjami. W końcu każdy ma jakieś wady. Wszystko mamy już załatwione w kwestii wesela, jednak problem tkwi w wyborze lokalizacji.

Wynajęcie ogrzewanej hali namiotowej

wynajem hal namiotowych ogrzewanychUparłam się, żeby wesele urządzić w miłej, swojskiej sali wiejskiej. Według dawnych obyczajów i z przytupem. Ma być prosto i bez luksusowych dodatków. Jestem prostą dziewczyną, wychowaną na wsi i wcale się tego nie wstydzę. Wręcz przeciwnie – jestem dumna. Mam swoje zasady i nie dam sobą manipulować. Mój przyszły mąż jednak jest uparty niczym pewne zwierzę i zapragnął wesela w eleganckiej restauracji o wysokim standardzie. Dokładnie za pomocą takich słów wyraził swoje zdanie. Przez długi czas nie mogliśmy dojść do najmniejszego nawet porozumienia. Podobno gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta – coś w tym jest. Mój znajomy przyszedł z pomocą. Zaproponował wynajem hal namiotowych ogrzewanych. Od razu zdobył tym pomysłem moje uznanie. Zdecydowaliśmy się na wynajem dwóch ogrzewanych hal, co okazało się świetnym rozwiązaniem, bo wrzesień należy do chłodniejszych miesięcy. Goście byli zadowoleni i co najważniejsze – my również. Aż dziwne, że jako osoba obyta w świecie sama nie wpadłam na tak genialny pomysł.

Przyjęcie się udało, wszyscy w dobrych humorach udali się na spoczynek. Były to już niemal godziny poranne. Świadczyło to tylko o tym, że wszystko się wyśmienicie udało. Dobrze jest czasem pójść na kompromis i skorzystać z nieznanych dotychczas rozwiązań.

O Autorze: Irena Zając