Opiszę dzisiaj pewną zabawną historię, która przydarzyła mi się w zeszłym miesiącu. Moja serdeczna koleżanka zaprosiła mnie do swego domu, który ostatnimi czasy przeszedł gruntowny remont. Bardzo się ucieszyłam, bowiem dawno już nie miałyśmy okazji do dłuższej rozmowy. Jednakże zdziwił mnie jeden szczegół, a zarazem potęgował ciekawość przed wizytą.

O co chodzi z tym plafonem?!

plafonyOtóż, koleżanka chciała, bym obejrzała nowy wygląd jej domu, z którego była bardzo zadowolona i dumna. Ze szczególnym entuzjazmem mówiła o plafonach, które znalazły się w jej salonie. Zastanowiło mnie to bardzo, ale nie zdążyłam wyrazić głośno swojego zdziwienia, ponieważ koleżanka owa jest osobą bardzo gadatliwą i nie sposób przebić się przez jej słowotok. Miała mało czasu, więc jak najprędzej chciała przekazać zaproszenie. Zgodziłam się na wizytę i rozmowę odłożyłyśmy na później. Do tego czasu musiałam powstrzymać swą ciekawość, skąd pomysł na plafony w pokoju. Czekałam na chwilę, gdy zobaczę ów salon z niecodziennymi – jak sądziłam – ozdobami. Plafony to przecież malowidła, freski lub płaskorzeźby znajdujące się na suficie, w wydzielonym polu, otoczone ornamentami tworzącymi obramowanie dla właściwej kompozycji. Najpiękniejsze powstawały w baroku. Jaką formę będą miały w nowoczesnym domu? Byłam przekonana, że nie taką, jak w zabytkowych budynkach i książkach o malarstwie. Gdy nadszedł dzień odwiedzin, okazało się, że plafony owe to nic innego, jak lampy sufitowe. Bardzo zresztą eleganckie i dające dużo światła w pomieszczeniu.

Tak oto gustowne lampy stały się źródłem nieporozumienia. Wybuchnęłam śmiechem i natychmiast opowiedziałam zdumionej koleżance o swoich rozmyślaniach. Po chwili już obie byłyśmy rozbawione sytuacją jak z komedii pomyłek.

O Autorze: Maria Jędrzejczyk